Sunday, November 2, 2008

Zadusznie

Dziś Zaduszki. Poszłam z tej okazji do kościoła, jako że jeżeli nie nad grobem to choć "zaocznie" chciałam pomodlić się troszkę za zmarłych, za moich kochanych dziadków, za babcie, za krewnych.

Tegoroczne Zaduszki kolejny raz spędzam poza Gdańskiem i jakoś jest mi tak strasznie smutno. To ciekawe jak nie docenia się wielu rzeczy mając je na co dzień. Piszę to bardziej jako potwierdzenie dobrze znanej prawdy bardziej niż jakieś nowe odkrycie. Nie ma zniczy, nie ma pięknie ozdobionych cmentarzy, nie ma spotkania z rodziną... w takich chwilach człowiek przyzwyczajony do pewnego sposobu obchodzenia tego święta czuje osamotnienie w swojej potrzebie "zapalenia świeczki".

Tradycja to rzecz jednocześnie piękna i trudna. Piękna bo mieć korzenie i świadomość przynależności do rodziny, do kultury jest wspaniała, ale przebywając z dala od domu, z dala od bliskich potrzeba podtrzymywania tradycji niknie, czy to z lenistwa, czy braku czasu i środków, czy też z przekonania że sami dla siebie nie jesteśmy wystarczającym powodem. Błąd. Im okoliczności są mniej sprzyjające tym mocniej trzeba pamiętać o tym skąd się wyrosło i kontynuować tradycje w miejscu w które przyszło nam wrastać.

Ja przynajmniej postanowiłam spróbować.

Sunday, October 26, 2008

Asertywność


Kupiłam rower. No niby nic wielkiego, z drugiej ręki, ładnie utrzymany, chowany w szopie, i do tego z bagażkiem, słowem - dobry zakup. Ponadto ładny kolor, 18 przerzutek, no i cichutki, nie to co mój obecny rower co tak hurgocze, że mnie z kilometra słychać.

Ale już po piewszej rundzie po placyku wiedziałam, że albo siodełko będzie na śmiesznie wysokim poziomie i do tego cofnięte do tyłu, albo ta rama jest po prostu za mała. Ale mimo wewnętrznych głosów mówiących mi żeby się nie spieszyć - kupiłam go. No bo właściciel latał koło mnie, dokręcał, odkręcał, przesuwał, podnosił, cały się upaćkał smarem i szkoda mi się zrobiło.

No ale teraz jestem uziemiona z drugim rowerem w moim ogródku.

No i proszę mi powiedzieć: czemu tak ciężko jest czasem po prostu powiedzieć "nie".


Wednesday, October 22, 2008

Zdjęcia profilowane

Weszłam ostatnio na Naszą Klasę i tak mnie uderzyło: zdjęcia profilowane. No dobrze zacznę może bardziej po polsku bo paru znajomych się znowu przyczepi, że rodzimego języka używać nie potrafię. Poprawnie - zdjęcia profilowe, innymi sowy takie jakie użytkownik internetu meiszcza na wszelakich interaktywnyhc serwerach od Naszej Klasy na wskroś przez Facebook-a, aż po StudiVZ i hi5.

Użyłam trochę specjalnie słowa "profilowane", żeby podkreślić ilość potu z czoła (i innych miejsc na ciele), które kosztuje ewentualnego profilanta ich udoskonalenie. Bo przecież celem każdego profilanta jest przedstawienie siebie jako "bożyszcza nastolatek/nastolatków (w zależności od gustów)". Wobec powyższego zdjęcia "profilowane" wyglądają jak najprzychylniej, najatrakcyjniej, najszaleniej, a my sami - najpiękniej i najmłodziej (coby ta Monika z VIB zobaczyła jaka piękna jestem po X latach, a Tomek z IVC niech żałuje że mnie nie poprosił do tańca na balu maturalnym :P).

Czego to my nie robimy: spadochron, nurkowanie, konie, wspinaczka, oj ach! tylko pozazdrościć. Prawie jak szynka w sklepie na wystawie: oj taka jestem chuda, zero tłuszczu, i taka kształtna, bezzmarszczkowa, w sam raz na kanapkę.

Oj oj oj :)

Saturday, August 2, 2008

Żaboskoczek


"Poetycznie"

Ah! jak cudownie być żabką wesołą
co skacze sobie niewinnie

w zachwyt wprawia tłum wkoło

gdy susy wywija zwinnie.


Zdjęcie dedykowane wszystkim dorosłym, coby nie zapominali o tym dziecku które drzemie w każdym z Nas pod płaszczykiem poważnego wyrazu twarzy, butów na obcasie i pod plakietką "Dyrektor X"/"Prezes Y".

Monday, July 28, 2008

Powrót ze świata umarłych dla świata :)


Witajcie po dłuuuugiej przerwie, która dobiegła WRESZCIE końca z chwilką refleksji nad zimnym Kronenbergiem nad jeziorkiem i hukiem wybuchów w Gotham City, czyli z czego ciężko zasłużony odpoczynek składać się powinien: spacer, zimne piwko i wizyta u X Muzy :)

To ciekawe o ile lżej się człowiekowi robi, gdy odda tą pierwszą wersję pracy do oceny i choć ma świadomość, że to jeszcze nie koniec bo poprawki, bo obrona, bo coś tam, to mimo wszystko zamknięcie wszystkiego w jakiś konkretny wymiar stronicowy napełnia nadzieją i sprawia, że słońce znów pięknie świeci, że ptaszki pięknie ćwierkają, że chmury znów są dla nas widoczne po miesiącach trzymania nosa na kwintę.

Dzisiaj miałam pierwszy dzień i ostatni wakacji. Ale przeżyłam go fantastycznie do A do Z. I nie chodziło o wyprawę niewiadomo gdzie, bo nawet spacer oklepanymi ścieżkami po długim okresie zamknięcia staje się egzotyczną wycieczką.

Pozdrawiam Blogowiczów

Thursday, June 19, 2008

Cisza internetowa...

...nadal trwa.

Wybaczcie kochani za ten absolutnie niedopuszczalny brak newsów, ale cóż poradzić - magisterka idzie pełną parą. Właśnie weszłam w fazę: "Starcie Tytanów, czyli już prawie na finiszu".

Odezwę się niedługo, a tymczasem zamieszczam foteczkę z pobytu pewnych dwóch osobniczek u pewnej trzeciej osobniczki aktualnie rezydującej na Wyspie, która kiedyś świat miała u swych stóp, a obecnie robi skwaszoną minę do całkiem niezłej gry (Wyspa, nie Trzecie Osobniczka).

A oto i Trzy Gracje (choć tylko buziulki widać :P):


Pozdrawiam naukowo,
mozolnie i burzowo

No ja a Kto niby?!

Thursday, May 8, 2008

Przeprowadzka

...czyli Skrzaty przenoszą się do Lasu Sherwood :)

...i cierpia z powodu braku neta ;(

Rozwinięcie tematu wkrótce :P