Thursday, June 19, 2008

Cisza internetowa...

...nadal trwa.

Wybaczcie kochani za ten absolutnie niedopuszczalny brak newsów, ale cóż poradzić - magisterka idzie pełną parą. Właśnie weszłam w fazę: "Starcie Tytanów, czyli już prawie na finiszu".

Odezwę się niedługo, a tymczasem zamieszczam foteczkę z pobytu pewnych dwóch osobniczek u pewnej trzeciej osobniczki aktualnie rezydującej na Wyspie, która kiedyś świat miała u swych stóp, a obecnie robi skwaszoną minę do całkiem niezłej gry (Wyspa, nie Trzecie Osobniczka).

A oto i Trzy Gracje (choć tylko buziulki widać :P):


Pozdrawiam naukowo,
mozolnie i burzowo

No ja a Kto niby?!

Thursday, May 8, 2008

Przeprowadzka

...czyli Skrzaty przenoszą się do Lasu Sherwood :)

...i cierpia z powodu braku neta ;(

Rozwinięcie tematu wkrótce :P

Tuesday, April 22, 2008

Oda do elektrowni jadrowej

O opary! O kominy!
Niech nikt nie robi krzywej miny
Widok grubych wiez chlodniczych
Kruszy piekno pól pszenicznych
Tu pierwiastkowe rozpady
tam radioaktywne odpady
Reaktory! Ludzie w kaskach!
Gdy wybuchnie bedzie miazga!

Powyzszy utwór zainspirowany zostal widokiem elektrowni jadrowej, polozonej w poblizu Daresbury Innovation Centre w pólnocnej Anglii, gdzie mialam przyjemnosc bawic sie mikroskopem na podczerwien (w centrum, nie w elektrowni) :D

Brak polskich znaków spowodowany jest angielska klawiatura.

Pozdrawiam serdecznie, podczerwono

Thursday, April 17, 2008

Kabarecik

I jak tu nie kochać pana Cleesa i Atkinsona.

Kabarecik o panu co trzymał pszczółki za czółki :)

A także - o dziwo! - reklama banku BZ WBK również z panem J.C. w roli głównej.

Reklama, czyli Commercial

Dla niektórych może okazać się nieco kontrowersyjna, ale osobiście - setnie się ubawiłam :D

Pozdrawiam!

Sunday, April 6, 2008

Prezecik dla mamy

A to małe "coś" co znalazłam na YouTube! w chwili wolnej między pisaniem raportu, przeglądaniem Naszej Klasy, uaktulanianiem bloga i robieniem sobie kolejnej kawy.

Ze specjalnymi przedwczesnymi życzeniami imieninkowymi:
Celine Dion - Because You loved Me

Buziaczki :*

Białawo

Proszę Państwa, nowina! Nad Anglia zawisły chmury...nie to akurat nie jest nowina...nowiną jest że to chmury śniegowe...no dobrze śniegowo-deszczowe. No bo czego tu się można spodziewać jak nie pruszo-kropienia skoro temperatura za oknem mocno plusowa :)

A było to tak:
Obudziłam się porankiem niedzielnym, a za oknem biało. Wpierw myślałam, że mam coś na rzęsach, wiecie jak to czasem bywa jak się późno idize spać a tu nagle jakaś bezwzględna dusza budzi cię o 7-mej rano. Potem myślałam że to może coś się do żaluzji przyczepiło... Koniec końców zorientowałam się, że to śnieg. Hura! Nie myślcie sobie że tylko dlatego że było wcześnie rano, moja inteligencja nie zdążyła się jeszcze aktywować. To w końcu nie karta kredytowa ani konto użytkownika portalu "nasza-klasa.pl", ona działa na okrągło, z przerwą na herbatkę o 10.30 i 15.30. Hihihihi.

W każdym razie wracając do sedna którym jest ten nieszczęsny opad - ślicznie wszystko wyglądało za oknem do momentu kiedy nie spojrzałam na chodnik i nie zobaczyłam tej mokrej breji krzyczącej głosem ślizgacza śniegowego: "nie wdepnij we mnie!".

No i tyle Proszę Was ze śniegu!...

A mogło być tak pięknie,
tak śłonecznie tak wiosennie
mrozik ścisnął, śnieg poprószył
i do łóżka pójść mnie zmusił.

Od czasu do czasu zauważyłam dobrze jest stworzyć sobie taki mały wierszyk na poczekaniu, coby język pozostał giętki, umysł trzeźwy, a pióro tępiło się/klawiatura zacinała się ze zgryzoty, że takie banialuki musi wypisywać.

Friday, April 4, 2008

Nie lubie budynków ze szkla i stali

No i stalo sie prosze Panstwa. Jak mozna sie bylo spodziewac (nie zebym byla nieskromna czy cos po prostu Ania zna swoja wartosc...ktora o dziwo! podskoczyla od czasu jak zaczelam obracac sie w wyspiarskich kregach) zostalam przyjeta bez gadania z pierwszej reki od razu na doktorat w Southampton i to w samym National Oceanography Centre (NOC), który jest jedynym takim centrum w calej Europie i wogóle "high class research facility" z nowoczesnym sprzetem, wielkim bezosobowym budynkiem, dlugimi korytarzamiz ktorych kazdy przypomina poprzedni, i...upps chyba z zalet przeszlam w wady. No sami widzicie jakie mam nastawienie.

A zaczelo to sie tak: zaaplikowalam do Reading Od peirwszego momentu jak zawitalam tam na peirwsza neioficjalna jeszcze rozmowe kwalifikacyjna, mialam odruch ucieczki. Moze jest to po prostu pewien odruch ktory mam od zawsze: niepewnosc w duzych budynakch ze szkla i stali, strach przed staneims ie srubka w maszynie, malutka zebatka w zegarze sciennym.

A co sie stalo pare minut temu - odpisalam ze odmawiam i caly czas mam ten rodzaj rozdraznienia z nutka podniecenia jaki charakteryzuje kupno nowej rzeczy: czy dobrze zrobilam? Juz slysze te wszystkie buuuuuu" i "co?????" i "jak to???" z Waszych ust.

Teraz pozostaje dokonczenie mojego nieszczesnego raportu do magisterki, zlapanie paru glebokich oddechów, zbesztanie siebie za brak zdolnosci ujezdzania dwoch koni naraz i liczenie na szczescie (choc jak mój promotor twierdzi - powinnam zaczac wiecej wiary pokladac w moje zdolnosci :P) przy walce o doktorat w Reading.

Jeszcze zajmie mi troche ochloniecie i dotarcie do równowagi, ale dobrze mi z decyzja ktora podjelam co moze swiadczyc tylko o jednym - ze byla "wlasciwa"!